Thursday, October 27, 2016

O poszukiwaniu harmonii

Dzisiaj chciałabym napisać coś od siebie, tak po prostu, bo zbierałam się do takiego posta już od bardzo dawna, a teraz chyba nastał bardzo dobry moment, gdyż całkiem niedawno minęła kolejna już rocznica mojego blogowania.

Gdyby ktoś zapytał dzisiaj czy było warto to pomimo tych wszystkich poświęceń, jakie wiążą się z prowadzeniem bloga przy jednoczesnej pracy na pełny etat, prowadzeniu domu oraz obowiązkach rodzicielskich, odpowiedziałabym, że jak najbardziej. Myślę, że warto tutaj dodać, że jestem z osób, które lubią mieć wszystko na tip top i nie mówię absolutnie o wyprasowanym obrusie lnianym, o co to to nie, a wręcz przeciwnie (mała dygresja: kiedyś ktoś zwrócił mi w sieci uwagę, że nazywam siebie pedantką a mam pomięty bieżnik ... otóż pomięty len to najbardziej ukochane tekstylia jakie znam, najlepiej w wersji "stone washed"), ale mówię o pewnych rytuałach, priorytetach i sprawach, bez których nie mogę się obejść.

harmonia

Bo na przykład, nie potrafię leżeć kiedy kurz leży, czuję się dobrze i komfortowo tylko kiedy wiem, że jest czysto, ład i porządek, tylko wtedy mogę zabrać się za coś co wybiega poza regularny harmonogram czyli upieczenie dobrego ciasta, blogowanie, przeglądanie magazynów i katalogów wnętrzarskich, szycie drobnych ozdób czy wykonanie dla kogoś kartki urodzinowej. I nie myślcie, że u nas "można z podłogi jeść", bzdura, odkurzam dwa razy w tygodniu, kurze ścieramy raz w tygodniu (ten obowiązek od jakiegoś czasu przejęła już ode mnie Alicja) a czyszczenie armatury łazienkowej i kuchennej na bieżąco kiedy znajdzie się czas. Praktycznie w ogóle nie prasuję, a podłogi myjemy od wielkiego dzwonu. Okna przecieram raz na 2/3 mce a raz na jakiś czas myję dokładniej. I absolutnie nie oznacza to, że Dziewczynki nie mogą się swobodnie bawić, rozkładają rzeczy i zabawki na podłodze, tańczą, przebierają się, tworzą prace plastyczne ale wymagam tego aby po zabawie sprzątały swoje rzeczy (to słabo nadal wychodzi ale wciąż jest progres). Jedyne czego nie lubię to bieganie po schodach albo skakanie po sofach, tutaj rzeczywiście jestem zołzą.

W efekcie tych wszystkich moich przyzwyczajeń, czasu na przyjemności mam niestety mało choć ostatnio udaje mi się wygospodarować dwa dni w tygodniu na zajęcia fitness a to już dla mnie duży sukces.

harmonia

Bezwzględnym priorytetem jednak jest dla mnie Rodzina i wspólnie spędzony czas, bez tego nie mogę się obejść, każdy dzień, każda minuta są dla mnie cenne, staram się tak żonglować czasem i obowiązkami poza domem, aby oprócz weekendów, również w tygodniu były też dni bez pośpiechu, stresu, dodatkowych zajęć i wyjazdów z domu. Większość dnia spędzamy w pracy, szkole, przedszkolu i to właśnie w domu szukamy azylu i wsparcia, ładujemy akumulatory aby zmagać się z codziennymi wyzwaniami jakie niesie nam życie. Jestem zdania, że współczesne dzieci trudniej się wychowuje nie dlatego, że wszystko jest dla Nich dostępne i że kiedyś tego nie było, to tylko łatwa i prosta wymówka, moim zdaniem współcześni rodzice mają dla dzieci zdecydowanie za mało czasu. Owszem, te argumenty jak najbardziej mają też duże znaczenie, są też inne czynniki, jak cechy charakteru, wpływ środowiska ale na pewno podwaliny wyniesione z domu mają nieocenione znaczenie.

Dlatego w tygodniu codziennie wszyscy siadamy razem do kolacji a w weekendy do wszystkich posiłków. Rozmawiamy, opowiadamy sobie o tym co wydarzyło się w ciągu dnia, dodajemy otuchy, ale i kłócimy albo sprzeczamy, a co, przecież nie jest idealnie, najważniejsze, że jest domowo, razem i rodzinnie (haha a to się w najnowszy trend marketingowy wpasowałam, zabrzmiało całkiem jak "po swojemu" czy "wolno mi" ale nie zamierzam niczego tym razem reklamować ;)).

harmonia

Skoro więc skupiam swój ośrodek zainteresowań na Rodzinie to i również albo i przede wszystkim na Jej zdrowiu. I tutaj się jeszcze chwilę zatrzymam, bo to ma bardzo głęboki związek z poszukiwaniem tytułowej harmonii. Otóż ja, zaślepiona, nieświadoma, zabiegana, zwał jak zwał, jeszcze kilka lat temu nie posiadałam tej całej wiedzy w zakresie zdrowego odżywiania czy naturalnych kosmetyków, którą mam teraz. Potem wydawało mi się, że nie dam rady, że to nie dla mnie, nie poradzę sobie ... ale wszystko się zmieniło półtora roku temu. W podjęciu decyzji pomogły mi niestety wykańczające nas wszystkich nieustanne, przewlekłe i nawracające się choroby dróg oddechowych, głównie Asi ale też i moje. I muszę Wam powiedzieć, że ta świadomość z jednej strony jest bardzo budująca, daje wiarę i poczucie spokoju, że idę w dobrą stronę ale z drugiej też boli, bo każde odstępstwo od reguł jest niczym przewinienie. Oczywiście trochę przerysowałam, ale to celowo, żeby ukazać obie strony medalu. Po długiej i trudnej drodze na szczęście znalazłam sensowny kompromis i wreszcie mogę powiedzieć, że widać jakieś pierwsze efekty.

harmonia

Poczułam jakiś wewnętrzny spokój i wiarę, że mój cel jest właściwy oraz niesamowitą satysfakcję z tego, że daję mojej Rodzinie to co najlepsze, bo przecież wszystkie moje poświęcenia nie idą na marne, to nasza inwestycja w przyszłość. I choć wcale nie lubię gotować czy piec, wolałabym w tym czasie robić coś innego, to każdy moment kiedy uda mi się przygotować coś zdrowego, zamienić składniki lub kupić coś naprawdę pysznego i z dobrego źródła, daje mi poczucie ogromnej radości, czuję się wtedy bardzo spełniona. Cieszą mnie pozornie proste i bardzo małe rzeczy. Ostatnio rano, przed pracą udało mi się na placu targowym, gdzie zazwyczaj robię zakupy spotkać Panią, która przywozi w poniedziałki i czwartki przepyszne sery. Nie potrzebowałam próbować, bo już wiedziałam, że to kolejne miejsce na mapie moich zakupów, ale Pani nalegała i wiecie co? Cały dzień od samego rana żyłam tym smakiem i tą świadomością, że mam coś dobrego, prawdziwego i zdrowego a kiedy popołudniem przejeżdżając tamtędy z pracy wypatrzyłam też Panią z domowym chlebem to dopiero miałam radochę.

Wiele osób po rozmowie ze mną podziwia mój upór i wytrwałość, a nawet podobnie jak ja kiedyś, nie wierzy, że to w ogóle możliwe, bo na początku rzeczywiście jest ogromnie trudno. Ja postanowiłam, że dopnę swego więc używałam wszystkich możliwych argumentów, siedziałam, prosiłam, tłumaczyłam, powtarzałam, pilnowałam, upominałam, nawet krzyczałam, wszystko co tylko odnosiło skutek. Dzięki temu udało mi się w dużym stopniu zróżnicować i wzbogacić naszą dietę o wiele różnych cennych składników przy równoczesnym usunięciu lub znacznej minimalizacji tych niekoniecznie dobrych lub szkodliwych. Wycofałam z naszego domu powszechnie używane kosmetyki i część środków czystości a zastąpiłam je produktami z wyłącznie naturalnymi składnikami lub o znacznie zmniejszonej zawartości składników szkodliwych. Nie popadłam w paranoję, kupuję zarówno na placu targowym ale zawsze w pierwszej kolejności szukam osób, które sprzedają swoje produkty, część zamawiam na lokalnyrolnik.pl, kupuję też w sklepach ze zdrową żywnością ale i w supermarketach. Wszystko z rozwagą i świadomością.

harmonia

Koniecznie muszę wspomnieć tutaj o osobach, które podzieliły się ze mną swoją cenną wiedzą i doświadczeniami, bo to wszystko pomogło mi podjąć decyzję i przejść trudne etapy wszystkich zmian. Dorotko, Tobie dziękuję szczególnie za wsparcie w sytuacjach kryzysowych oraz regularne przekazywanie cennych wskazówek! Przeogromne podziękowania należą się też mojej Mamie, która od lat spędza mnóstwo czasu w naszym ogrodzie i zajmuje się naszym warzywnikiem. Dzięki Jej wiedzy i ciężkiej pracy możemy co roku cieszyć się sporą ilością własnych warzyw, ziół i owoców!

harmonia

Wracając do blogowania, jak zapewne sami zdążyliście zauważyć, nie ma mnie tutaj zbyt często, właśnie głównie z tych wszystkich powodów, o których piszę powyżej ale również dlatego, że dość wysoko postawiłam sobie poprzeczkę. Bardzo się rozwinęłam przez ostatnie lata, dowiedziałam się więcej o samym blogowaniu, ale także o stylizacji, aranżacji i fotografii (aczkolwiek tutaj jakoś nadal nie czuję więzi z moim sprzętem) i to wpłynęło na zmianę postrzegania tego co robię. Krótko mówiąc, wymagam od siebie więcej. Kiedyś potrafiłam pisać o każdej najdrobniejszej zmianie w naszych wnętrzach a teraz postawiłam sobie poprzeczkę dość wysoko, bo i blogosfera wnętrzarska bardzo się rozwinęła. I to akurat bardzo na plus dla Was Czytelników, bo dzięki temu możecie u nas znajdować coraz lepsze treści i inspiracje.

Podsumowując moje wywnętrzanie chciałabym napisać o najważniejszych korzyściach jakie wyniosłam z blogowania poza rozwojem w tematyce wnętrzarskiej. Przede wszystkim poznałam wspaniałe blogerki-koleżanki, z którymi utrzymuję stały i bardzo bliski kontakt. Szczerze mówiąc, kiedy wchodziłam do tego świata, nawet w najśmielszych oczekiwaniach nie sądziłam, że One są takimi samymi kobietami, z podobnymi problemami, troskami życia codziennego i że będziemy mogły sobie tak normalnie o wszystkim rozmawiać i wspierać siebie nawzajem. Wraz z tymi znajomościami zmieniłam się też ja, otworzyłam się na nowe horyzonty, wiele nauczyłam, niektóre kwestie bardziej lub lepiej zrozumiałam (nie tylko te blogowe ale i życiowe), jednym słowem, nabyłam mnóstwo cennych doświadczeń. Lubię obserwować ludzi oraz Ich zachowania, wyciągam wnioski i czerpię z nich jak najwięcej pozytywnych postaw.

harmonia

Dziękuję Wam moi wspaniali Czytelnicy za te wspólne 4 lata, możecie wierzyć lub nie ale w tym czasie wielokrotnie miewałam myśli aby zrezygnować, z różnych powodów ale najczęściej z braku czasu. Na szczęście zawsze w takich momentach pojawiał się jakiś motywator, bo albo koleżanka-blogerka wirtualnie "kopnęła w tyłek", albo ktoś napisał miłego maila, za każdym razem pojawiało się coś co mnie jednak zachęcało, żeby nie dać się chwilowym zwątpieniom. Teraz nauczyłam się zachowywać właściwe proporcje i tak jest dobrze.

Ciekawa jestem co Wy na to ...

Iza K.




































Monday, October 17, 2016

Sznur żarówek DIY

Dziękuję Wam, że cierpliwie czekaliście na ten tutorial, jest mi ogromnie głupio, że tak długo to trwało. Mam jednak nadzieję, że okaże się pomocny i przede wszystkim zrozumiały.

bulb garland DIY


Ważna uwaga!
Sznur może być używany wewnątrz oraz na zewnątrz ale tylko i wyłącznie pod zadaszeniem (nie jest to sznur bryzgoszczelny co oznacza, że przy kontakcie z wodą może dojść do spięcia).

Orientacyjna cena takiego samego sznura to ok. 70zł (kabel ok. 15zł, żarówki ok. 25zł, wtyczka ok. 5zł, oprawki ok. 25zł, zaślepki ok. 2zł). U nas większość składników było w domu (jak zwykle zresztą), więc koszt był jeszcze niższy ;) 

Do wykonania potrzebne będą (sznur na 10 żarówek w odległości co 30cm):
- kabel (przewód elektryczny) linka 2x1mm2 (okrągły) - 5-6m (w zależności od tego ile metrów kabla potrzebujesz do gniazdka)
- oprawki żarówki e27 - 10 sztuk
- zaślepki - 10 sztuk
- żarówki e27 (bańka mała) - 10 sztuk
- wtyczka - 1 sztuka

bulb garland DIY

Narzędzia:
- wkrętarko-wiertarka
- nóż z ostrzem łamanym (tapeciak)
- metr
- płaski śrubokręt

bulb garland DIY

1. Za pomocą płaskiego śrubokręta podważ delikatnie (żeby nie wyłamać) zatrzask z jednej strony a potem z drugiej strony, wtedy oprawka się rozepnie na dwie części.

bulb garland DIY

2. Górna część oprawki posiada jeden okrągły otwór na kabel z boku a my potrzebujemy dwa. Używając wiertarko-wkrętarki przewierć okrągły otwór w oprawce tak, aby z drugiej strony powstał taki sam otwór po to, aby potem przeciągnąć przez nie kabel. Wykonaj czynność dla 9 oprawek a w 10tej tylko dopasuj wielkość otworu do kabla (ostatnia oprawka jest zakończeniem i potrzebny jest tylko jeden otwór).

bulb garland DIY

3. Za pomocą "tapeciaka" lub innego ostrego noża wytnij wystający w środku plastik oraz usuń ewentualnie powstałe nierówności wokół rozwierconych otworów.

bulb garland DIY

Tak powinna wyglądać oprawka po rozpięciu, rozwierceniu otworów i wycięciu wystającego w środku plastiku:

bulb garland DIY

4. Początek kabla odizoluj jak na zdjęciu na odcinku ok. 3cm z izolacji zewnętrznej (czarna) oraz 1,5cm z izolacji wewnętrznej (brązowa i niebieska).

bulb garland DIY

5. Następnie  w odległości co 30cm odizoluj kabel na długości 5cm z izolacji zewnętrznej (czarna) oraz 2,5cm z izaolacji wewnętrznej (brązowa i niebieska). Powtarzaj czynność 9 razy (sznur na 10 żarówek). 

bulb garland DIY

6. Po odizolowaniu wszystkich punktów przeciągnij kabel przez otwory wykonane wcześniej w górnej części 9ciu oprawek w taki sposób aby odizolowane części kabla znajdowały się mniej więcej na środku oprawki. 

bulb garland DIY

7. Skręć końcówki kabli jak na zdjęciu poniżej:

bulb garland DIY

bulb garland DIY

8. Teraz potrzebne będą dolne części oprawek. Skręcone końcówki kabli wciśnij w okrągłe otwory po bokach oprawki (szybkozłączki) w taki sposób jak na zdjęciu, żeby jedna końcówka skręconych kabli była z jednej strony a druga po przeciwległej stronie (nie wpinaj obu kabli z jednej strony gdyż spowoduje to zwarcie). 

bulb garland DIY

bulb garland DIY

9. Wykonaj tą czynność dla wszystkich 10ciu oprawek, jako ostatniej użyj oprawki z jednym otworem (zakończenie sznura).

bulb garland DIY

10. Dla uzyskania lepszego efektu wizualnego użyj zaślepek aby zatkać górny otwór w oprawce. Przy okazji zaślepka dociśnie kabel i zabezpieczy go przed przypadkowym wysunięciem.

bulb garland DIY

bulb garland DIY

11. Na drugim końcu kabla zamontuj wtyczkę.

bulb garland DIY

bulb garland DIY

12. Wkręć żarówki i ciesz się swoim sznurem żarówek ;)

bulb garland DIY

bulb garland DIY

13. Do naszego sznura użyliśmy żarówek tradycyjnych (UE wstrząsoodpornych ;)) e27 25W "mała bańka" (cena 2zł/szt) gdyż żarówki 10W w tym kształcie są bardzo trudno dostępne. Jeśli zdecydowaliście się na takie same żarówki to będą one świecić bardzo intensywnie więc dla uzyskania pożądanego efektu można użyć ściemniacza.


Mam nadzieję, że udało nam się opisać i pokazać wszystko jasno i zrozumiale ;) Wiem, że lepszy byłby filmik ale niestety jeszcze nie podszkoliłam się w tej dziedzinie. Jeśli macie jakieś pytania to piszcie śmiało.

U nas dwa sznury, jeden wisi w altanie (z 16 żarówek) a drugi w domu, na razie w sypialni, ale pewnie będzie krążył po domu jak i pozostałe dekoracje. 

bulb garland DIY

bulb garland DIY

bulb garland DIY

bulb garland DIY

bulb garland DIY

bulb garland DIY

Pozdrawiam
Iza K. z mężem ;)